Spokojna uczta, obgryzane skórki
win mych potokiem przepycham-
zastygłą z nich kulę w gardle,
Fuj, krztuszę się, rzygam,
przerost rakowatej formy
na zeżartej przez pleśń
tkance myśli, zgniłym przepijam sokiem
Po stokroć przeklinane skutki
działań, o dobrych celach a
motywacjach niejasnych- na dnie...
Sztormową falą świadomość się wzburza-
krztuszę się, rzygam,
Wadliwa struktura wciąż
pojawia się, znikam
Czystość...
