Właśnie już od teraz i na zawsze po wsze czasy ta szczególna chwila
pozostanie im w ich marzeniach.
Jak dwoje bliskich sobie ludzi stojących nieruchomo pod drzewem życzeń,
ona z wnikliwym i tkliwym spojrzeniem, utkwionym w jego jasno
fioletowe oczy, a on z otwartymi i pełnymi szczerości ramionami,
gotów ją czule przytulić do siebie.
Stojąc tak, jak zaczarowani i czekając na jakiś znak, na coś,
co pozwoli im zrobić, ku sobie ten pierwszy i zdecydowany krok.
Niezręczni jak dzieci trzymające w dłoni pierwszy raz w życiu pędzel,
ale z jakiegoś powodu zapatrzeni w swoje jasne dusze.
Ciekawi siebie wzajemnie i obiecujący sobie może zbyt wiele.
Drzewo jednak jako żywa materia, zmienia się wraz z odchodzącym
i porami roku. Oni jednak niezmiennie stoją i czekają w bezruchu
tęskniąc za sobą coraz bardziej.
Całują wzrokiem swoje niecierpliwe usta i włosy przypominające już
gałęzie drzewa. Obnażają swe ramiona w marzeniach i dotykiem myśli
pieszczą je czule, usiłując poczuć chociażby niewielki dreszcz.
Otuleni tysiącem dotyków w myślach zmysłów rąk i ramion,
z wtulonymi głowami w zaułek szyi, zatopieni w oceanie pocałunków.
Nie śmieją pożądać niczego więcej, chociaż z oczu przelewa się,
przeogromna tęsknota niespełnienia.
Zaszumiało nagle ich drzewo życzeń, a gałęzie jego już porosłe,
nagle pchnęło bezwiednie ich w swe ramiona, tak zdecydowanie,
że nie w sposób niczego było zrobić.
Dokonało się, otrzymali oto swój znak.
Zatrzepotali mechanicznie ze zdziwienia rzęsami.
Teraz bez możliwości protestu i chociażby sprzeciwu, oddali się sobie,
z całą mocą i siłą swojej woli.
Zaszumiało drzewo życzeń im pieśń ledwo zrozumiałą, ochroniło,
jak matka przed wiatrem i chłodem, otwierając się na nich i ich potrzeby.
Nie wiedzieć jednak jak i dlaczego, wchłonęło ich wkrótce
i po wsze czasy, aby już zawsze mogli być tylko razem, jako elfy drzewne.
Szczęśliwi jak nigdy przedtem, stali się częścią chwili drzewa
i tego zielonego w lesie świata.
7.02.2011 r.
