korytarz pachnie lekami i strachem
moje myśli chodzą boso po kafelkach
zimno w palce w stopy w zdania
mówią że tu bezpiecznie
a ja sprawdzam czy serce jeszcze bije
pod piżamą za dużą o trzy rozmiary
nocą ściany szepczą cudze sny
moje milczą od wtorku
od kiedy zabrali sznurówki
przez kratę w oknie niebo wygląda jak kartka
ktoś podarł ją na równe kwadraty
i kazał oddychać przez jeden
chciałabym płakać głośno
ale tu płacz ma limit czasu
i dawkę zapisaną na karcie
uczę się jeść widelcem bez zębów
uśmiechać się oczami które nie śpią
i liczyć dni które nie mają nazw
