Dylemat to zbyt śmieszny czy zbyt poważny i jak pozbyć się tego ciężaru z duszy i
nie rozważać wciąż od nowa obsesji co wciąż zakreśla koła trwogi i żalu w nienawiści
od wieków do małostkowości ludzkiej natury u źródeł raju objawionego i obiecanego
księżniczka z rodu wybranego pachnąca gajem i pomarańczą ręką sięga po złote jabłko i
dzieli się nim z synem samego stwórcy jej ręka jest barwy hiacyntu pełna wdzięku i
gracji łabędzia jak lśniąca jutrzenka wśród nocy i wodna lilia rozświetlona jasnym
wewnętrznym blaskiem ulotna i niedorzeczna jak czysta krystaliczna przestrzeń
lub motyl co barwami się mieni ze światła i cieni jak złota gwiazda między niebem a ziemią
łagodna jak dziecko i kwiat co nad ranem się otwiera pachnąca i wonna jak ulotny wiatr
czy ten owoc wart był tego by wszystko zatracić w piekielnym ogniu w okrutnych kajdanach
szatana króla piekielnego w miejscu ostatniego przeznaczenia w samotności i mękach
w nieładzie i bez nadzieji na życie wieczne w chaosie oślepli z żalu wielkiego
za utraconym na zawsze rajskim ogrodem z lotnego płomienia tęskniąc za drzewem mądrości
wiedzy i oświecenia wywłaszczeni ze źródła u stóp samego stwórcy i Boga naszego.
E Lena
