Jeden dzień jak jedna niknąca maleńka kropelka w kałuży jak chwila ulotna odpływa i
znika w oparach białej mgły okruch niewielki a jednak duży dany nam czas tu na ziemi
w klatce przekonań zamknięci czernią kosmosu zniewoleni odizolowani i samotni
przeklęci i skazani na wieczne pragnienie światła
w apatii pogrążeni przemy
do przybytku pana
chcąc być zbawieni i oczyszczeni z grzechu pierworodnego wierząc że po trudach życia
zobaczymy złoty blask niebios w naszych sercach wiara ta staje się krzykiem szczęścia i
echem poświęcenia duszy wspomnieniem daru migotliwym miłości ukrytej głęboko w sercu
lśniącym nadzieją lepszego bytu w zawieszeniu gdzieś pomiędzy niebem a ziemią.
E Lena
