Wieczór pomalował niebo na pomarańczowo
i zabarwił chmury jakby były płomieniami.
Rozciągnął ciemną poświatę po drugiej stronie
i latarnie zaświeciły się już, czyniąc razem klimat.
Gałęzie drzew delikatnie jak pajęczyna chwytały,
na próżno ostanie resztki wspomnienia dnia,
więc noc szybko nadeszła i się rozgościła.
Niebo zasnuło się granatem i srebrem gwiazd.
A w powietrzu jeszcze zapach i szelest liści,
które majestatycznie wciąż niezmiennie spadają.
Chłód dotyka szczególnie i już nie zachęca,
do wieczornych jak wcześniej spacerów.
Zapowiedź śniegu w górach przybliża zimę
w myślach, co to jeszcze są przy upalnym lecie,
a już myśleć trzeba o tym, co zimą potrzeba
i niedługich już Świąt Bożego Narodzenia.
Nowy Rok też w zapasie czeka w kolejności
i tak płynie ten czas pośpiesznie jak ekspres.
Dokąd tak nas wszystkich zabiera i po co?
Chcemy tego, czy tylko to nam się tak wydaje?
4.11.2026 r. godz. 17:39
Elizabeth
