Chaos, brak łączenia, pełnia pustki
Spustoszony świat ducha
Jedność rozbita, kryształy-
Odbijają się w nieskończoność
matka mi mój Zegarek zabrała
a Ronald to widział, kiwał tak głową
Śmiała się, czy tak można?!
Czy to ładnie tak? Ona była Puffmatter
W tym domu Dali mi tabletkę
wszyscy pójdą do więzienia
Bo chciałam dzidziusia
Bo Christiano Ronaldo mnie zgwałcił...
Puste zwierciadła zwrócone w dal
Pędzące wciąż do tyłu-
W kocyk cesarzowych szat
Do Nieba chadzają w kawałkach
