Jestem sztormem pośród morza
Kroplą, która drąży skałę
Pierwowzorem cnót wszelakich
Boskim ideałem
Niemilknącym głosem ludu
Pędzlem mistrzów płótna
Struną harfy boskej brzmiącą
Obietnicą jutra
Jestem prawdą samą w sobie
Światłem w mroku migoczącym
Drogowskazem ślepców jestem
Nadzieją błądzących
Nieznaczącym świstem wiatru
W trwającej pożodze
Piorunem nieokrzesanym jestem
Pękającym lodem
Kataklizmem wśród natury
Ogniem z piekieł rodem
Strawię wszystko na mej drodze
Ratuj się kto może!
