Na obrzeżach mojego serca
skruszał już ból minionych chwil.
Obrócił się w pył
i wpada w rwące rzeki życia,
jakie się we mnie toczą.
Delikatnie osadza się w ich korytach,
a z niego wyrastają porosty i mchy.
Wszystko jak w łańcuchu biologii
obraca się w życie,
nosząc w sobie myślenie
i zapisaną starą lekcję
z innego wcielenia.
Pył,
porost
i żywe istnienie —
jak krąg wciąż zmieniający się.
Płynący w dal z falami,
omijający przeszkody z wyczucia,
zbierający lekcje jak osad w korytach,
wnoszący zmiany w istnienie.
