Wiatr niepokoju wtargnął do świata,
namieszał w głowach całej ludzkości.
Nikt już nad niczym nie panuje,
a potencjał na destrukcję się marnuje.
Jeśli nie ma poszanowania wartości,
dla rodzin i tradycji, ojczyzna za nic
to jaki ma być ten porządek świata,
a w nim normalność dnia codziennego?
Dokąd uciec, gdy nie ma takiego miejsca,
by schronić się przed ludzką głupotą,
gdzie świat pracował przez wieki,
aby mógł człowiek, żyć godnie w pokoju.
Paradoks przez wszystkie czasy.
Powoli postępuje proces niszczenia.
W ewolucji jak bakteria lub wirus,
toczy się wciąż tego świata choroba.
Czy ku przepaści musi zmierzać
i już nikt tego totalnie nie ogarnia?
A do tego to wszystko przyśpiesza,
jak ekspresowy pociąg donikąd.
Wiatrem więc los niesie ziarno zguby,
zasiane już dorodnie kiełkuje.
Powoli wzrasta, a tu czasu tak mało.
Niech ludzkość się już opamięta!
Nim będzie całkiem za późno,
ostatni aktu dzwonek w teatrze życia.
Na scenie wszystkie świata walory,
kurtyna póki co jest jeszcze w górze.
... nim na zawsze opadnie
2.10.2026 r. godz. 10:10
Elizabeth
