i one wszystkie
w jednym ogrodzie
w słońca promieniach
i rosy kroplach
patrzą na siebie
i jakby w sobie
nie widzą tego
co mogą spotkać
nie dostrzegają piękna
które w sobie mają
i nie czują woni
co nią świat otulają
nie widzą w pełni
swojego obrazu
chociaż się w deszczu
przejrzały nieraz
i tak zamiast kwitnąć razem
więdniemy obok siebie
a mogłybyśmy najpierw
zadbać o swoje korzenie
nie wątpiłybyśmy wtedy
w światło które od nas bije
i nie bałybyśmy się
że nasz kolor
w tłumie kobiet zginie
