Wieczór przeminął łagodnie
na scenę noc dumnie weszła
czarną kotarą świat zasłoniła
obiecując tajemniczo zagadki
*
zgasiła latarnie i ciemność nastała
teraz jak złodziej zagląda do okien
za nimi lampy latarki i świece
próbują noc rozjaśnić z nadzieją
*
gdzieś słychać płacz dziecka
ktoś stuknął szklanką o ścianę
inny nabił o szafę sporego guza
staruszek potknął się i upadł
*
noc płata figla i ma zabawę
nic sobie z nieszczęść nie robi
do tego jeszcze wiatr przywołuje
aby pogasił wszystkie świeczki
*
dość nocy już wszyscy mieli
wreszcie na pomoc słońce wołali
ono litując się wzeszło wcześniej
niż to w swoim planie miało
*
rozbłysło tak nagle aż oczy bolały
noc zaskoczona protestowała
domagała się swoich praw natury
ustąpić sama za nic nie chciała
*
słońce jednak silniejsze było
noc bladła z każdą chwilą
i gdzieś w końcu zniknęła
i był tego taki jej figlów finał
*
11.08.2026 r. godz. 13:41
Elizabeth
