jak ślad pamięci krótkotrwałej
na marginesie szkic ołówkiem
lżejszy niż serca twardy kamień
rzucon w przewlekłą życia pustkę
słowo na wietrze już rozrzedza
krzywizną obcej wizji szczęścia
tu nikt nadziei darmo nie dał
kłamstwo oddaje zawsze niesmak
zostaną po mnie tylko wiersze
atramentowa krew na palcach
której nie chciałem zmyć pospiesznie
by w papilarnych liniach zaschła
kod genetyczny między wersy
jak wizytówka ważnych wspomnień
czas teraźniejszy i czas przeszły
który nie wróci więcej po mnie
będzie czytaniem jakby dłoni
zda się dotykiem rzeczywistym
tęsknoty cząstkę znów odsłoni
tych co odeszli - tym co przyszli
