Noc nastała po chwili.
Rozpanoszyła się śmiało
i wszystkie tajemnice
cicho w sobie schowała.
Dodała blasku latarniom.
Dzięki nim zajrzała do okien,
ale te kryją domowników
za z tkaniny rolet ochroną.
Rozległa się zawiedziona,
po całej domostw okolicy.
Znudzona zajrzała jeszcze,
do kilku kościołów wieżyc.
Nic nie działo się szczególnego,
więc popłynęła z prądem,
aż do morza długą rzeką,
a tam już świtanie zastała.
Dzień ją wschodem słońca
przepychał niemiło i uparcie.
Bezsilna musiała się poddać,
więc niepocieszona odeszła.
27.08.2026 r. godz. 20:31
Elizabeth
