Ślad zostawiony na stole przez mokrą szklankę,
nie powiedział jej zasadniczo niczego.
Spojrzała przez chwilę tylko obojętnie.
Co wtedy sobie o tym sobie pomyślała?
Pod stołem kilka okruchów chleba.
„Co tutaj się dzisiaj jednak działo?”
Na krześle czyjaś garderoba wisiała.
W kącie pokoju mokra plama po parasolu.
Czy ktoś tu był pod jej nieobecność i po co?
Pamiętała, że nikogo nie zapraszała.
Jej mieszkanie to nie obiekt do zwiedzania.
To tylko jej: dla niej azyl, swoista meta i chata.
Nawet nie ma kogo, o gościa zapytać,
który śmiało samodzielnie się obsłużył.
Może nawet jeszcze gdzieś tu jest,
więc z nożem w ręce wyjdzie go poszukać.
Na balkonie na stoliku pusta puszka po piwie.
Fotelik odstawiony jakoś niedbale.
W skrzynce na kwiaty dwa pety.
Kogo to jej przypomina?
Nabrała podejrzeń i już mocno przestraszona
Czyżby wróciły dawne demony?
„O nie, tylko nie to. To przecież już przeszłość.
Nie wraca się dwa razy do tej samej rzeki”.
Podeszła do drzwi, w nich zamki zmienione.
Nikt nie ma prócz niej kluczy do nich.
Nie rozumiała, kto był intruzem.
Ten, o którym myślała już nie żył.
Usiadła na kanapie rozmyślając.
Czy jest o zdrowych zmysłach?
Czy jej się to wszystko wydaje?
Może jest tego, o czym myśli
logiczne jakieś wytłumaczenie?
Kiedyś dawno tęskniłaby za nim.
Teraz staje się jej sennym koszmarem.
Myślała, że już dawno zapomniała.
Tymczasem wszystko powróciło.
Zamknęła szczelnie drzwi i okna.
Zasłoniła je kotarami.
Zaparzyła zieloną herbatę i czekała,
na to co będzie dalej.
Zasnęła zgięta na kanapie pod kocem.
Rankiem obudził ją świergot ptaków.
Obok na stoliku w małym wazonie bukiecik.
To były fiołki, które tak bardzo lubiła.
To nie sen. Ktoś tu u niej bywał.
Czy chciał ją przestraszyć, czy pocieszyć?
Nie była już sama, ktoś jej towarzyszył.
Czy na zawsze, czy na jak długo?
Z czasem się oswoiła i nawet polubiła.
Te miłe oznaki czyjejś obecności.
Wchodząc do mieszkania się rozglądała.
Co nowego w nim tym razem zastanie.
Pewnego razu gdy z pracy wracała,
zastała totalny nieład i bałagan.
To jakby tornado przeszło przez pokoje.
Wszystko wywrócone i połamane.
Nikt jednak niczego nie słyszał i nie widział.
Tam jednak stoczyła się jakaś walka.
Kogo z kim tego nie wiedziała,
ale od tamtej pory odwiedziny ustały.
16.09.2026 r. godz. 19:47
Elizabeth
