Pod parasolem była tylko pustka
jednak ktoś trzyma go w dłoni
a wiatr pod nim swawolnie hulał
nikt nawet tam nie protestował
gdy deszcz nie przestawał padać
na chodnikach tworzyły się już kałuże
parasol podążał przed siebie
i snuł się ulicami miasta leniwie
wieczór już zapadł i światła rozbłysły
on nadal zupełnie samotnie wędrował
niby bez towarzystwa i bez celu
a smutek ciągnął się za nim jak sznurek
wtem wybiegła zaułka dziewczyna
widząc parasol pod niego wskoczyła
zapytała nieśmiało – „czy można?”
lecz na odpowiedzieć nie zaczekała
szła cicho w milczeniu przed siebie
nagle po chwili stanęła i powiedziała
- „dziękuję bardzo, tu mieszkam”
i odeszła szybkim krokiem do domu
parasol stał tam dłuższą chwilę
czy był zajściem zdziwiony – być może
zapamiętał jednak dziewczyny adres
tak na wszelki jakiś dziwny wypadek
wkrótce deszcz przestał już padać
czarny parasol został więc zwinięty
lecz stał tam samotny w tym miejscu
zupełnie NIKT jak ktoś niezauważony
21.07.2026 r. godz. 19:51
Elizabeth
