Rozlały się farby z palety
spadł pędzel na ziemię
a wiatr przewrócił sztalugi
farby zabarwiły listowie
ledwo zżółkły na drzewach
a teraz stały się rude i brązowe
biały woal mgieł o brzasku
kryjąc naturę w tajemnicy
teraz zuchwale się ścielił
jakiś ptak krzykiem o świcie
przeciął łąkę jakby na pół
a echo poniosło go w dal
o to właśnie blask słońca
pierwsze jego promienie
łąkę migawką rozświetliło
poranek jesienią już chłodny
wiatr targa gałęziami drzew
i cicho z szelestem nimi gra
majestatycznie płyną chmury
a przenikające promienie słońca
tworzą miły obraz na niebie
i ta cisza wczesno poranna
niesie spokój po okolicy
i leniwie budzi się już życie
potem jesienny deszczyk
ten co wokoło farby rozmywał
i nagle zrobiło się jakoś smutno
tak powstaje pejzaż dnia
a chwilę temu jeszcze wiatr
porywem przewrócił sztalugi
9.10.2026 r. godz. 10:03
Elizabeth
