Pośród oceanu zieleni my obie
Żeńska odmiana człowieka
Tak więc razem w ciszy siedzimy sobie
Nikt na tę chwilę na nas nie czeka
W milczeniu, bez zdrady słowa
Bez oczekiwań i przymusu rozmowy
Jednak pełna myśli jest nasza głowa
Obie oddane fantazji projektów okowy
Ona wysoka, młoda i nader powabna
Piękna, jasnowłosa, długonoga, zwinna,
W ruchach jakże niezwykle zgrabna
W oczach, uśmiechu i gestach niewinna
Tamta: dojrzała, mniej zgrabna może
Ciemnowłosa, z wnikliwym spojrzeniem
W ruchach wyważonych, sprawności pokorze
Ponadto w serc i szczerym dusz wejrzeniem
Jedna pisze, co myśli uwalnia niczym motyle
Druga rysuje portret w weny zapale
Każda ukazuje jakąś tu ulotną chwilę
Nie nudząc się razem, jak też nigdy wcale
Dookoła zieleni soczyste barwy lata
Pod drzewa cieniem przed słońcem schronione
Nie myśląc, jaka to dzisiaj jest data
Spokojem, ciszą, obecnością zaspokojone
Po niebie niewielkie obłoczki płyną
Nad wodą kilka osób z psami w zabawie
Parki z tego między innymi przecież słyną
Że oprócz żab, one właśnie pływają w stawie
W oddali słychać wesoły krzyk dzieci
Dwa posągi grają rytmiczne dźwięki
Nim ta chwila gdzieś w przeszłość odleci
Powiem Ci Kochana – WIELKIE DZIĘKI
5.08.2016 r. godz. 12:30
Elizabeth
