Dziś zobaczyłam śmierć z bliska,
i pierwszy raz tak mocno poczułam,
jak wielkim darem jest życie,
które czasem tak łatwo marnujemy,
myśląc, że jutro będzie zawsze.
Stałam w ciszy nad grobem
i nagle przestały mieć znaczenie
rzeczy, o które tak często się martwię.
Zostało tylko jedno pytanie:
czy naprawdę doceniam to, co mam?
Bo życie nie jest obietnicą na zawsze.
Jest chwilą, którą dostaliśmy
i której końca nie znamy.
Dlatego dziś wiem już jedno —
nie chcę więcej uciekać od życia.
Nie chcę go niszczyć,
nie chcę odkładać go na później.
Chcę żyć.
Naprawdę żyć.
I wiem też drugie —
trzeba kochać ludzi, póki są.
Przytulać ich trochę mocniej,
mówić „kocham” bez powodu,
wybaczać, kiedy warto,
i nie zakładać, że zawsze będą obok.
Bo kiedy świat zaczyna się walić,
to właśnie bliscy są opoką.
To ich głosy przypominają,
że jeszcze można wstać.
To ich dłonie trzymają nas,
kiedy sami nie mamy już siły.
Dziś ktoś odszedł,
a ja wróciłam z pogrzebu
z jeszcze większym pragnieniem życia.
Może właśnie na tym polega
najsmutniejsza lekcja śmierci —
że kiedy ktoś odchodzi,
ci, którzy zostają,
powinni zacząć żyć mocniej.
Więc będę pamiętać.
Życie jest darem.
Ludzie są skarbem.
A czas z nimi
nie jest czymś, co nam się należy.
Jest czymś,
za co każdego dnia
powinniśmy być wdzięczni.
-genhax
