To czas gdy brylantowe krople deszczu
cicho spływają majestatycznie po liściu
by spadać w przepaść i wsiąknąć w ziemię
gdy ich już wiele zalega pod drzewem
i przemijają powoli życia manifestacje
odchodzą ze smutkiem dnie słoneczne
odpływają z wiatrem z niego satysfakcje
a nad bytem znów przejawia się zaduma
w kałuży odbicie pochmurnego nieba
gasi skutecznie wszelkie wspomnienia
topi do niedawna marzenia i nadzieje
w powietrzu atmosfery wiara niema
znów szklą się wielkie krople deszczu
w wyścigu dążą do potoku wezbrania
zabierają ze sobą wszystko co się da
nie dając nigdy niczego w zamian
jakaś beznadzieja zawisła w powietrzu
za nic nie ustępuje względnej radości
musi trwać w swym niezmiennym uporze
cóż do wiosny czekać zatem trzeba
12.09.2026 r. godz. 14:39
Elizabeth
