Często podróżowałam bólem —
tym w środku
i tym cielesnym.
Szłam, ledwie stawiając kroki,
szukając ławki,
by odpocząć
i jakby w przyszłość wyskoczyć.
Ty idziesz innym bólem
niż te mi znane.
Choć z wewnątrz płaczesz,
to łzami ranisz,
jakby świat był winien rozpaczy,
jakby wszystko, co się działo,
było skutkiem czynów innych.
Ból, co zalewa ciało
i miesza rozum z mrokiem.
Otchłań niespełnionych pragnień
i słów niewypowiedzianych,
co leją się wulkanem,
zatapiając nadzieję.
Czy taka jest skrytość?
To ja podziękuję.
Wolę szczere przekleństwo
niż czas,
kiedy wulkan mózg opanuje.
