Na skrawkach papieru notująca,
z dziewiątką u bram swojego istnienia,
jak końcem sznura — do cierpienia.
Poszukująca wolności
w głębokiej miłości
i tego, co miejscem jest zwane w świecie.
Poszukująca tego,
czego znaleźć nie mogła,
od setek lat biegając po świecie.
Szukam…
Wciąż szukam kamienia bliskości,
jak matczynej ręki
w chwili słabości.
Kończąc stare drogi
i wchodząc na nowe,
poszukuję wciąż tego samego.
Z kompasem pustki,
wbijającym mnie na pustynię,
wśród piasków
z napisem: „Nie minie”.
Nie minie kara serca,
by dojść do swego spełnienia,
jak marzenie pustyni,
co ma swe wcielenia.
