Kultury myślowe...
Szlachetni posłowie, objawią się w mowie
im więcej trenujesz, tym mniej się strofujesz
każde układy przechodzisz bez zwady
zmienności losu przechodzisz bez trzosu,
próżne popędy dręczą twe względy
wykuwasz się w bólu, nie łechcesz populum
na stronach księgi wydarta z mitręgi
przechodzisz w chwale, gdyż wiesz doskonale
żeś trudna wytrwale, tłumiona czasem, uczuciem,
hałasem, wzgardzona panno, gwiazdo poranno
skrywana w kopule milczysz przeczule
z prędkością gromu wracasz, do domu,
gdzie twoje władze chlubią się nadze
kruche podstawy cieniowej gromady,
zrazu dopadnie, gdzie kryjesz skarb na dnie,
duszy – nim czucie poruszy!
ujawnisz po szkodzie, gdy każdy się dowie
zawadzasz leniwie, ignorowana prawdziwe
na polach nędzy, zwolniona z uprzęży
przywdziewasz, zbroję walczysz w podboje
z mieczem dwusiecznym, doświadczasz walecznych
w zjawiskach natury obchodzisz, swe mury
zamek wysoki, rozdzierasz obłoki
w harmonii i ładzie fizis układzie
subtelnie uniwersalna, szczątek prymarna
twe imię bez płci na dnie szklanej żółci,
szkodzisz wątrobie przechodzisz, parowie
doliny i jary, gdzie świt doskonały
zmęczenie podróżą, umierasz wraz z nudą!
spleciona ogniwem i śmierci spoiwem
obleczona, nicią postępu dziewiczą
nie dotrwasz jutra na skrzydłach trutnia!
upojona z czary chłepcesz nektary
omijasz groty, czym książę roboty
ćwiczenia myślowe stają na drodze,
gdzie ludzka nędza jak res extenza
wciąż oko wadzi swawoli doradzi.
