Słowa…
Mają wielkie znaczenie,
są potężniejsze, niż nam się wydaje.
Pozostawiają blizny,
których czas nie zawsze jest w stanie zatrzeć.
Mogą ranić.
Mogą cieszyć.
Mogą podnosić na duchu,
a nawet zabić.
Słowa…
Tak mała rzecz,
a jak wielką ma moc.
Ile szkód potrafią wyrządzić,
ile uśmiechów stworzyć,
ile serc złamać,
ile myśli zasiać
w głowach innych ludzi.
Słowa…
Z łatwością opuszczają nasze usta.
Przynajmniej te najprostsze.
Bo są i takie,
które więzną w gardle,
których boimy się wypowiedzieć,
choć tak wiele dla nas znaczą.
„Przepraszam”.
Dla niektórych
to jak połykanie śrubek —
każda rani,
każda staje w gardle,
a jednak żadna nie chce wyjść.
„Kocham cię”.
Wypowiadane zbyt często,
zbyt łatwo,
czasem bez najmniejszego znaczenia.
Lecz dla tych,
którzy kochają szczerze,
te dwa słowa
potrafią znaczyć cały świat.
„Wszystko będzie dobrze”.
Czasem to tylko puste słowa.
Obietnica bez pokrycia,
której rzeczywistość nie potrafi spełnić.
A jednak wypowiadamy je,
bo chcemy dać nadzieję.
Bo chcemy pomóc.
Bo nie zawsze wiemy,
jak inaczej ukoić czyjś ból.
Słowa…
Uczymy się ich od narodzin.
Towarzyszą nam każdego dnia,
tak zwyczajne,
że często przestajemy dostrzegać ich wartość.
A przecież każde z nich
może stać się początkiem czegoś wielkiego.
Uśmiechu.
Łzy.
Nadziei.
Rozpaczy.
Może zostać w czyjejś pamięci
na kilka sekund
albo na całe życie.
Dlatego zanim wypowiesz kolejne słowo,
zanim pozwolisz mu opuścić swoje usta,
pomyśl…
Bo choć słowa tak łatwo wypowiedzieć,
nie wszystkie da się cofnąć.
A niektóre,
nawet jeśli zostaną zapomniane,
na zawsze pozostawiają po sobie ślad.
