Pod podłogą zlepek starych gazet,
za ciężki, by spojrzeć jeszcze raz,
za lekki, by przebił niższe piętra.
Ruch zastygł na skrzyżowaniu.
Skrzydła pozbawione piór.
Patrz. W cztery strony.
Igła wyznacza jedyny kierunek.
Anioły zostały po drugiej stronie
na piętrze, którego nie było.
Ktoś jeszcze w ostatniej chwili
łapie za pióro, spisując akta
wypisanym wkładem.
