Poranek dżdżysty szarością spowity
A wczoraj jeszcze białymi mgłami
Nawet wiatr porywisty gdzieś się ukrył
Nie targa jak wcześniej drzew gałęziami
Mokre liście czasem spadają
Przesiąknięte dżdżu deszczem
Suto ścieląc się pod drzewem
Tworzą swoisty barwny dywan
Już kałuże tworzą małe jeziorka
W nich odbija się szare niebo
A przysłaniają je nieco drzewa
I z nich wolno spadające liście
Obraz jesieni zatrzymany w kadrze
W pamięci sprytnej foto-migawki
Do kolejnego albumu zmian pór roku
Tymczasem za oknem co rano
25.09.2026 r. godz. 8:49
Elizabeth
