W ekstazie rozkoszy
(Erekcjato)
Pewnego deszczowego dnia na zakupach,
bo co innego w taki dzień można robić?
Między regałami sklepu zobaczyłam ciebie.
Takiej oryginalnej i niepowtarzalnej urody.
Śniady może nieco, ale już wiedziałam
od samego początku, że muszę ciebie mieć.
Urzeczona szczerze, nawet za wszelką cenę.
Byłeś mi tak drogi i niemałym sentymentem.
Zabrałam cię szczęśliwa do mojego domu.
Tam od razu rzuciłam cię na samotne łóżko,
tak bez pardonu, widziałam twoją aprobatę.
Ach, wtedy to mi pokazałeś, co potrafisz.
Zdjęłam więc w pośpiechu letnią sukienkę,
aby się nie pogniotła i położyłam się cicho
na boczek, ale nie na plecy jak zwykle lubię.
Rzuciłeś się z gracją na mnie za moją zgodą.
Poczułam twoje ciepło na moich nagich
ramionach, brzuchu i udach czuły dotyk.
Turlaliśmy się razem jak dzieci po łóżku.
Skrzypiało trochę, ale co tam, a niech tam.
Poczułam twoją czułą pewną kosmatość
i było to erotyczne autentyczne uczucie.
Zamknęłam w błogości oczy i oddałam się
tej ekstazie rozkoszy … a potem zasnęłam,
w twoich bezpiecznych i miłych objęciach.
Było super i musimy to razem powtórzyć.
.
.
.
.
.
Mój ty najdroższy, chociaż z wyprzedaży,
wspaniały futrzany jasnobrązowy kocyku.
5.08.2024 r. godz. 22:40
Elizabeth
