Nim to lato nie wyda ostatniego oddechu,
was wszystkich myśli zaproszę na obiad.
Mimo kruchości niedzielnego popołudnia,
mam słowa, których nie zdążyłam zapisać.
Powiedz, czy stratą bezpowrotną się stały?
Lecz przymierzanie obcych wspomnień,
to jak poszukiwanie własnej tożsamości.
Podobno są też kroki na mokrym betonie,
nakreślone spokojnie na miejskim pejzażu.
Tymczasem cisza, która została w pokoju,
pokazuje tylko geometrię pustego krzesła
i rozmowy prowadzone ze sobą w myślach,
spłoszonego braku kogoś w przestrzeni.
Ta cisza o zapachu starego już papieru
to cisza, która sama została w pokoju.
Kontra echo cudzych nieśmiałych kroków,
ale w samotności wspomnień odchodzą.
Zrobiłam dziś spis rzeczy niekoniecznych,
z przewartościowaniem niezbędnym.
Tam, gdzie kończy się horyzont myśli,
jest zwykła granica ludzkiego poznania.
W czasie zanim zgasną wszystkie latarnie,
zegary wtedy śpieszą się gdzieś samotnie,
a ja w ucieczce od myśli przed samą sobą.
Czy jednak było to niezbędnie konieczne?
Przez otwarte okna na to co niewidzialne
otworzyłam mapy, które prowadzą do domu.
W nieustannym poszukiwaniu samej siebie
by już cienia sobą nie rzucać po zmierzchu
i dni nie zamykać już smutkiem na zawsze.
27.07.2026 r. godz. 18:13
Elizabeth
