Na wysypisku dzikim wyrosła
piękna i smukła prosta niczym sosna
Wyglądem Swoim mówiła dumnie
zapraszam - podejdź tu ku mnie
Malwa
Choć całkiem zdziczała
kołysząc się z lekka
w słońcu wygrzewała
Przesadzę ją - myślałem co dzień
niech rośnie ale w moim ogrodzie
Lecz dusza mi moja mówiła
zostaw ją gdzie się zrodziła
zostaw gdzie rosnąć - jej wola
podziwiać to twoja rola
Tak więc została
gdzie rosnąć wolała
Swym pięknem
mi wciąż dziękowała
