Pobiegł przez most wprost nad rzekę
gdzie rwące nurty wody poniosły
czas niezużyty i wszelki pośpiech
uniósł rękę ku górze i sprawdził
czy dzień jeszcze jutro przyjdzie
niepewność nosił w kieszeni kurtki
czasem sprawdzał czy może odeszła
z cierpliwością dla siebie tylko
wypatrywał co ranek przypływu
zdarzeń tych co mają zwiastować
to co nie uniknione a zapisane
na skrawku starego papieru
przenikał więc głęboko aż w atom
tam w jego energię się zanurzał
i nieziemsko zawsze odpoczywał
gdy przyszła fala nowego widzenia
a wszystko już jasnym się stało
puścił wodze swoich fantazji i uciekł
tam gdzie podobno pierz rośnie.
31.07.2026 r. godz. 16:59
Elizabeth
