Dotknęłaś ciszą jego twarzy
Lecz jego spojrzenie było złowrogie
Nic tego dnia więcej się nie wydarzy
Popłynęły po szybie deszczu krople srogie
Dotknęłaś jego ramienia echem
Jego spojrzenie oślepiło cię blaskiem
Tym co burza z piorunem ciężkim oddechem
Poczułaś jak rani cię ich nagłym trzaskiem
Dotknęłaś go cieniem po ramieniu
Niemego twojego cichego krzyku
Jego spojrzenie cię nagle zamroziło
Nie zdążyłaś wykonać na czas uniku
W zauku zaufania jakieś trzy skazy
Dwa promienie światła je przecięły
Ich strzały blasku twój wzrok poraziły
Lecz jak przyszły tak i krótce zniknęły
30.06.2026 r. godz. 11:15
Elizabeth
