I nikt go już nie naprawi, smutne opadłe ramiona. Szczątki z pióra poety, list od kochanej, podarty przez szczury. Zło zeszło z kart, butelki, pytania. Bolesne ukłucie, dość...
Te powiastki, śmierci bezsenne, umarłe łodygi, opadłe płatki. Umyć twarz, spać, nie przeżywać, umysł lotny? Nic już z tego! Wolność człeka, w klatce, sznurem związanego. To koniec!...