Włodzimierz Wysocki po polsku

Rozdział 5. Ballada o miłości, Włodzimierz Wysocki

(tłumaczenie z rosyjskiego)



Jak woda światowego wszechpotopu

Zwróciła się na krańce brzegów swych,

Spod piany schodzącego już potoku

Do lądu Miłość wyszła jako mnich,

I rozpłynęła się w powietrzu z tego kroku,

A krok ten w okres sto tysięcy lich...



I dziwakowie – jeszcze tacy są –

Wdychają piersią z mieszaniną tą,

Ani nagrody nie chcą, ani kary, –

I, myśląc, że ich oddech niby co,

W takt podpadają w ten że czas na zło

Takiegoż nierównego tchu koszary.



Zakochanym pościelę od pól –

Niech śpiewają na jawie i w snach!..

Oddech mam, a więc kocham przez ból!

Kocham wciąż, a więc żyję w mych dniach!



Lecz dużo będzie tych wędrówek i tułaczek:

Miłosny Kraj jest wielkim krajem snów!

Ze swych rycerzy – do prób cięzkich znaczy –

Wciąż srożej będzie pytać znów i znów:

Zażąda rozłąk i odstępów raczej,

Pozbawi też spokoju, słów i snów...



Lecz tych szaleńców też nie zwrócić wstecz –

Już w zgodzie są zapłacić za tę rzecz

Za wszelką cenę – ryzykować życiem, –

Żeby oszczędzić od zerwania nici,

Cudownej niewidocznej nici wręcz,

Co między nimi przeciągnięto byciem.



Zakochanym pościelę od pól –

Niech śpiewają na jawie i w snach!..

Oddech mam, a więc kocham przez ból!

Kocham wciąż, a więc żyję w mych dniach!



Lecz wielu zakrztusiwszych się miłością

Nie sięgnąć krzykiem – jak nie wołaj ich, –

Ich liczy fama z pustosłowną kością,

Lecz ich rachunek zamieszany jest na krwi.

A my stawiamy świecy jegomościom

Zgubionym od miłosnej wielkiej gry.



I duszom ich się daje w kwiatach brnąć,

I głosom ich się daje zlać się, wspiąć.

I wieczność w jednym tchu jest zawsze wsparta,

Dla spotkań się z westchnieniem w ręce wziąć –

Na kruchych mostach i odcinkach łącz,

Na wąskich skrzyżowaniach tego świata.



Tych wybranych oszołamiał świeży wiatr,

Walił z nóg i z martwych wskrzeszał znów, –

Przeto że, gdyż nie miał kochać świat –

Więc nie żył i nie miał tchu dla snów.



--------------------------------------------------



Włodzimierz Wysocki, przekład Walentego Walewskiego