Włodzimierz Wysocki po polsku

Rozdział 3. Po co aborygeni zjedli Cooka, Włodzimierz Wysocki

(tłumaczenie z rosyjskiego)



Ach, nie chwytaj się gdzieś cudzej talii,

Gdyż z rąk śmiało własną puścić mógł.

Wspomnij, jak do brzegów Australii,

Płynął nieżyjący dzisiaj Cook.



Tam pod wszelką palmą wsród azalii

Co dzień, nie zważając na złe dni,

Właśnie w tej słonecznej Australii

Jedli sobie wciąż dzikusy źli.



Lecz po co ci tubylcy zjedli Cooka?

Za co? – Kto wie… Milczy nauka.

Nadzwyczajnego się już nikt tu nie doszuka:

Mieli apetyt, więc zjedli Cooka.



Istnieje wersja, ze ich wódz o twarzy mruka

Krzyczał, iż smaczny jest ten kok na statku Cooka.

Pomyłka wyszła, ot o czym milczy nauka:

Zjeść chcieli koka, a zjedli Cooka.



I wcale w tym nie było chyba huku –

Weszli bez dźwięku i nawet stuku.

Puścili pałę w ruch we mroku u kaduka,

Bęc – prosto w ciemię i nie ma Cooka.



Lecz jednak mamy jeszcze przypuszczenie,

Że zjedli go z szacunku bez pragnienia,

Iż wszystkich sam podjudzał drań (w tym cała sztuka!):

“A nuż, chłopaki, chwytajcie Cooka!



Kto zmiesie go bez solu i bez cukru,

Ten już podobny stanie się do Cooka.”

I łajdak sam się znalazł, no i huknął

Gwizd bumeranga i nie ma Cooka.



I już dzikusy załamują ręce,

Tuż łamią kopie, łuce razem z sercem.

Spalili i rzucili pałę u kaduka.

Wciąż przeżywają, że zjedli Cooka.



--------------------------------------------------



Włodzimierz Wysocki, przekład Walentego Walewskiego