Włodzimierz Wysocki po polsku

Rozdział 2. Wesoła pogrzebowa, Włodzimierz Wysocki



         (tłumaczenie z rosyjskiego)



Czy jedziesz pociągiem gdzieś, czy samochodem

Albo gdzieś hulasz, nachlawszy się w dym.

Przy samochodów nadmiarze zawodem

Trudno do końca dojść w życiu swym.



Choćby wypadek: w Zamoskworzeczem

Trzech wieźli grzebać jednego bez lic.

Wszyscy dostali tam złych okaleczeń,

Tylko ten w trumnie na podziw ich – nic.



Płaczki szlochały przez zęby co siły.

Diakon i ten nie brał już górnych nut.

Trąby fałszywo tu wręcz “cyganiły”,

Tylko ten w trumnie nie skłamał na cud.



Były naczelnik i tajny rozbójnik

W czoło całował i ze wstrętem pluł.

Wszyscy to samo… i tylko ten w trumnie

Bez pocałunku wciąż oczy im kłuł.



Lecz huknął grzmot, cóż, na to nie ma rady,

Wszystko ma w nosie przyroda bez świec.

W mig tłum się rozbiegł pod dachy i chaty,

Tylko ten w trumnie nie zechciał tam biec.



On gwiżdże na deszcz i włos mu nie spadnie.

Gorzej żyjącym mieć ze szmat zły kram.

Lecz nie potrzebni są zmarłym już szatnie,

Swój mają dach i nie są równi nam.



Jakbyś nie pędził, wciąż ktoś cię wyprzedza,

Mocna nalepka jak we łbie zły znak.

Ach, chyba nic nie zagrarza ci w nędzę,

Gdyś tylko sam się zamienił we wrak.



Można w zbiorowych, a można w oddzielnych,

Martwym nie trzeba dbać stale o kąt.

Ależ zuch z niego, kłopotów piekelnych

Nam nie zadaje na Boski nasz sąd.



W tym spoleczeństwie, w cesarstwie tym cieniu,

Nie ma wypadków, zagrożeń i trosk.

Wszyscy chodzimy pod Bogiem w cierpieniu.

Tylko ten w trumnie jest trwały jak wosk.



“To nieboszczyków apateoza!” –

Słychać wyrzuty, a ja swoje wiem –

W końcu przejedzie nas ktoś, lecz ktoś spoza

Tych oto w trumnie, co śpią wiecznym snem.



--------------------------------------------------



Włodzimierz Wysocki, przekład Walentego Walewskiego