w ciągu długiego roku są takie momenty,
że wspinać się chcę, wyżej i dalej,
że wiem że jestem motylem w żabę zaklętym,
że to wszystko dąży do czegoś i prędzej lub później
moje odbicie będzie moim odbiciem
ale to tylko chwile, niestety, i bardziej niż motyl
wygląda przyszłość jak ten sam kretyn nadęty,
potykający się ciągle o te same płoty -
potworny roztwór lenistwa i głupoty
a moje odbicie jest moim odbiciem
czasem chcę chować te dobre fragmenty
zamknąć motyla w słoiku, zostawić na potem
może lepiej dać mu umrzeć na łące
może choć chwilę będzie mu dobrze
