A gdybyśmy spotkali się znów w ten czas spadających gwiazd?
lecz co jeśli byśmy zmienili miejsce spotkania naszych dusz?
Zamiast być wczoraj spotkać się w połowie drogi?
Czy wtedy możliwe byłoby zatrzymanie cię na wieki ?
Jeśli echo naszych wypowiedzi byłoby głośniejsze?
A galop mojej połowy serca dalej protestowałby dumnie,
czy także twoje dołączyłoby się do mojego ?
Przysięga dwojga istot spełnia swój sen.
Ty zaś mym słońcem ,ja zaś ciemnością twą.
Krocząc tą drogą wspak trzymam twoją dłoń .
Przesypując ziarna czasu tak by nie opuścić nas zbyt szybko.
Nagminne mieszanie w uskokach mej czułości wyrzuca strach .
I tylko możliwość przenikania tych światów w jeden wytwarza wędrówkę mą.
Dając umożliwienie skraplającej się myśli opaść na skórę .
Pozwolić płynąć nurtem swej naturalnej gęstości poprzez kres możliwych zachowań tonu odmętów tejże materii.
Być możliwością niewypowiedzianych słów by zaistnieć i egzystować .
Stworzyć wir uczuć prostych i najczystszych.
Nie znane obrócić w proces nauki naszych pokoleń.
