Przemierzając kolejne galaktyki, znów natrafił na zamieszkaną. Tak jak przewidywała procedura, komputer oznaczył ją na mapie. To już trzecia w tej długiej podróży. Ile to już lat minęło? Nie wiedział, nie chciał wiedzieć. Ci, którzy go tu wysłali, dawno już nie żyli. A kolejne hibernacje zostawiały silny odcisk na jego psychice. Tym razem nie mógł już pominąć sesji terapeutycznych.
Z przemyśleń wyrwał go dźwięk uruchamiającego się skanera. Gwiazda, do której się zbliżał, stawała się coraz większa. Skaner się wyłączył, a statek zredukował prędkość. Wszystko tutaj działało automatycznie, on był tylko mechanikiem. Miał czuwać, by statek działał jak należy. Jak do tej pory nie robił nic poza spaniem, z krótkimi przerwami na przegląd techniczny. Praca marzeń. Wypił kawę i zajął się rutynowymi czynnościami. Musiał się wyrobić przed następnym skokiem. Tak jak się spodziewał, wszystko funkcjonowało zgodnie z protokołem. Rządowe ekspedycje dostawały zawsze najlepszy sprzęt.
Gdy skaner znów się odpalił i tym razem się nie wyłączał, wiedział, co to oznaczało. Statek dotarł do celu.
Spojrzał na planetę. Była inna niż poprzednie, ale co go to obchodziło. Komputer jest od tego. Gdy skończy zapisywać dane, on ma się udać do kapsuły. I lecą dalej. Wiedział, że trochę to potrwa, więc poszedł do kabiny dziennej, uruchomił program wsparcia psychologicznego i usiadł wygodnie.
Obudził go delikatnie pikający alarm. Zerwał się na nogi i ruszył na mostek. Gdy tam dotarł, osłupiał. Za oknem była dziwna postać w ogromnym skafandrze, a za nią znajdowała się jakaś konstrukcja, jakby ktoś połączył w nieładzie kilka rur. Postać pukała w „szybę”. Wiedział, że tamten go nie widzi. Statek nie miał prawdziwych okien, tylko ekrany przedstawiające obraz na zewnątrz. Okna przecież osłabiałyby statek.
Spojrzał na konsolę. „Anomalia”. Był szkolony z napraw statku, nie z trudnych słów. Nie musiał nic robić. Zaraz komputer włączy odpowiednią procedurę. Czekał, ciekawy, co będzie dalej. Postać po drugiej stronie też. Im dłużej czekał, tym bardziej robił się nerwowy. No tak, znowu pominął program wsparcia.
Minął jakiś czas, a napis na konsoli nie znikał. Skaner nadal zbierał dane bez zarzutu. Tylko czekać na koniec badań i położyć się do kapsuły.
W międzyczasie do pierwszej postaci dołączyły kolejne. Miały ze sobą aparaturę, która wydała mu się archaiczna. Wiedział, co się dzieje. Podpowiadał mu to jego analityczny umysł. Istoty z tego nieznanego świata chcą zbadać jego statek. Spojrzał na konsolę, gdzie nadal widniał napis „Anomalia”. Z nudów dotknął ekranu i ukazało mu się sporo tekstu oraz parę dziwnych obrazków. Wiele słów było dla niego nowych, jak na przykład dinozaury. Reszta wydawała się dość znajoma. Wyglądało to jak jego podręcznik w szkole. Ewolucja, cywilizacja i postęp technologiczny. Już zaczynał rozumieć, co się tutaj wydarzyło. Pewnie asteroida wszystko zmieniła. Stąd ta cała „Anomalia”.
Skaner ucichł. Wiedział, co będzie dalej. Pogasły światła na całym statku, poza strzałkami do kapsuły. W tym samym momencie z głośnika dobiegł spokojny głos.
— Proszę podążać za strzałkami na ziemi. Hibernacja wkrótce.
Wstał od konsoli i udał się do kapsuły. Po drodze rozmyślał o kaprysach wszechświata. Planeta, po której miały biegać wielkie potwory, okazała się zamieszkała przez inteligentne istoty. Może kiedyś to oni wyruszą w kosmos, by poznawać inne cywilizacje.
Ułożył się wygodnie w kapsule, a w jego głowie pojawił się obraz paszczy i rzędu ostrych kłów. Uśmiechnął się. To musiały być ciekawe stworzenia.
Odpłynął, a statek skierował się ku następnej galaktyce.
