Gdy dłoń moją w dłoni swej zagarnąłeś
Powiodłeś drogą prostą ku czasu knieje
Uśmiech swój na moich ustach umieściłeś
Leciały wtedy z drzew liście gdy wiatr zawieje
Zaczarowałeś dla mnie drzewo danielowe
Dąb stary co pamięta nie jedno spotkanie
Miał on z pnia z okiem korą pokrytą głowę
I nasze wielkie dla natury fantazji uznanie
Tak lekko niby jednak nie lekkomyślnie
Wdzięcznie tego miejsca magię poczuliśmy
Nad nim słońca promieni linie zmyślne
„Czemu tam właśnie dzisiaj byliśmy?”
Jesienność w zgodzie z nami wtedy była
W pokorze jasnej tych słów znaczenia
Czym była jednak ta cudowna chwila
I tego wtedy magicznego niewydarzenia
27.09.2012 r. godz. 22:20
