cz. I
W zadumie i ciszy w zapale chęci
Piszę do ciebie za mojej pamięci
Choć chwila ta nie bardzo sposobna
Ku temu bom wielce teraz głodna!
Chciałabym zjeść trochę złudzenia
I myśli ulotnych i jakieś marzenia
A także kilka snów realnych na jawie
Siedząc na obłoku przy iluzji kawie
Może dla osłody słów kolorowych
Lub batoników „Patosów” gotowych
Żeby tak emocji jak lodów jeszcze
Co chłodzą i dodają ciału dreszcze
A jeśli tak się zdarzy że i zadumy
Takiej co uwielbiają rzesze i tłumy
Nic by może nie trzeba by więcej
Może tylko wszystkiego prędzej
Już teraz nim minie na nie ochota
Wiem że czekanie to doniosła cnota
Bo nasz czas ulotnym bywa nie raz
I kpi śmiało często beztrosko z nas
Zabiera to co tylko sam sobie chce
Okradając ciebie kogoś tam i mnie
Cz. II
Piszę do ciebie bo nie wiem kiedy
To znaczy gdy czasu mam wtedy
Jeszczem głodna cóż jednak zrobić
Głód chyba chce mnie po prostu dobić
Więc zaproś mnie na miłe gadanie
Podaj dyskusji talerz na śniadanie
Konwersacji tej pikantnej pieczeni
Może od dialogu soczystego zaczniemy
Smacznego monologu tylko odrobinę
Aby nie zakrawało to na żart i kpinę
Więc debaty mi trzeba zapewne jeszcze
Może wtedy najem się do syta wreszcie
Ale kontaktu słownego już nie mogę
Czuję bowiem w sobie wielką trwogę
Przesyt mam już w sobie niezdrowy
Do niestrawności mam niesmak gotowy
Za dużo za często i nielekkostrawnie
Za śmiało lekkomyślnie i może zabawnie
Zatem umiar i rozwaga zawsze i wszędzie
A wtedy już z pewnością dobrze będzie
Przemyślę to znowu jeśli nie zapomnę
Bo chęci do rozmowy zawsze mam ogromne
27.02.2011 r godz. 13:29
Elizabeth
