Znów wylał na papier swoje żale
jakieś niepowodzenia i złości
kto chce to czytać i niby po co
gdy sam tego też doświadcza
ona płaczliwa bo na nią nie spojrzał
jakaś rozżalona bo jej nie chciał
tak jakby powinien albo musiał
a on inne zdanie ma na ten temat
nie chciał słuchać jej pretensji
i tego jego ciągłego się czepiania
bo co to niby miało to znaczyć
gdy on jest tylko przecież ideałem
patrzyła na niego znów obrażona
miał się domyślać czego chciała
winiła go za wszystko co się nie udało
więc paskudny wiersz napisała
wyczuwał jej dystans i to go bolało
chciał jej bliskości i był na nią gotów
ona jak zawsze fochy wciąż powielała
i tak mijali się we wspólnej przestrzeni
gdy ona chciała go tylko dla siebie
on wtedy miał cóż akurat inne plany
nie myślał że jej na nim cokolwiek zależy
sądził że tylko ona się nim bawi
czasem miło się do niego uśmiechała
kokietowała trzepotem sztucznych rzęs
wyraźnie nim wtedy manipulowała
by potem odepchnąć słów z całą mocą
miał dość tej emocjonalnej huśtawki
zszedł więc na ziemię i sięgnął po piwo
potem kolejne poszło już gładko w ruch
przy trzecim się zatrzymał i pomyślał
tego za nic nie chciała w swoim życiu
by on zapijał swoje żale i smutki piwem
nie wnikając wcale jaki był tego powód
więc poszła sobie na babskie zakupy
został sam z pustymi butelkami po piwie
wyszedł z domu przejść się po okolicy
a tam super dziewczyna w ekstra ciuchach
gdy się odwróciła po chwili to była ona
nie wiedziała zupełnie co ma powiedzieć
wyglądał dla niej jak tysiąc nieszczęść
i ktoś taki miał być niby tym jej jedynym
machnęła tylko ręką i się po prostu odwróciła
poszedł więc przed siebie gdzie oczy poniosą
tam po chwili po drodze spotkał jego byłą
a ona zaskoczona i wszystko co było wróciło
poszli więc razem w tango jak to mówią
została więc sama i zrozumiała co się stało
gdy tak zwani dobrzy anonimowi przyjaciele
chętnie jaśnie ją oświecili i miała to co chciała
odszedł właśnie wtedy gdy tego nie planowała
23.10.2026 r. godz. 22:10
Elizabeth
