Błysnęła rozcięła blaskiem czerń wszechświata w noc ciemną z sobą niesie ogień migotliwym lśnieniem
czarnych jak atrament snów z sobą naniosła lecz cokolwiek by się nam nie śniło przyniosła nam
widok ognisty niezwykłej urody jasny świecący promień nieznany i inny co gwiazdom blask odbiera
ciągnąc nieodmiennie swym niebieskim szlakiem lecąc na przywitanie odległych planet
z pokolenia na pokolenie niosąc z sobą ciekawość i trwogę nikt jeszcze nie odkrył jej celów tajemnych
gdy na krawędzi czasu i przestrzeni wszechświata spadając w dół płonie ognistym warkoczem
lecz nadal człowiek śpi bez strachu i wątpliwości nie martwiąc się że za trzysta lub więc lat
kometa ta może zniszczyć świat który znasz na całe stulecia zamienić w atomów pył zdmuchnąć
jak domek z kart ludzki ślad na wieczny czas rozproszyć w mroku jak iskry na mlecznej drodze.
E Lena
