Przemijają szybko stulecia dzień ucieka za dniem odlatują smutki cierpienia rozmywają się
w niepamięci mgle w międzyczasie pozostaję nam tylko zachwyt nad czarami świata
aksamitnym dotykiem wilgotnych od rosy traw łąkami jak dywan usłany całą paletą
kwiatowych barw złocistym olśnieniem kaczeńców gdy promień słoneczny
na nich znienacka spadł błękitem zaklętym w otchłani lazuru i czystością nieskazitelnej
bieli strzępiastych chmur otaczającymi nas tonami muzyki gdy sypie się kaskadą
radosny ptasi gwar i śpiew urokiem krętej ścieżki polnej w dziewanny smak i zapachy
gorzkich ziół strojnej uwodzącej zielenią drobnych drżących listków co serca
biorą w asyr szumem wiatru gibkością brzozy zbrojne lasy pełne woni kalin rozjaśnione
nagłym iskrzeniem olchy srebrno-białej jak blaskiem latarni pośród leśnych cieni.
E Lena
