Nie tak usiadłam i nie to zjadłam nie tak zrobiłam lub popełniłam cóż na to poradzić i jak zaradzić
na kogo popadło niech się zamartwia bo mówiąc brzydko wszystko mi zwisa i we mnie drzemie
dusza urwisa zwisa powiewa potem olewa życie to skecze po nogach depcze skrzywiona mina i trudna chwila
uśmiech nie taki całus nijaki w fotel zapadła frykasy zjadła dzieci już nie słucha brzydka starucha
źle się spojrzała źle usłyszała dosyć pouczeń starucha głucha strasznie uparta ciągle coś warta
jak tupnie nogą potrząśnie głową przywoła uśmiech z młodości lat usunie z drogi zawalidrogi
odzyska wigor spokój tak drogi wybryk natury zatrzyma w biegu szpakiem karmiony narybku głupi
pozostał dzieciom swoje nauki pouczaj wspieraj marudź i mrucz starość dojrzała mądrości klucz
uszanuj włos siwy na matki skroni i nie zaciskaj w pięści swej dłoni bo losy życia dziwnie się plotą co dajesz dzisiaj życie oddać ci potem
E Lena
