Dzień już odchodzi w pośpiechu
zmęczony ustępuje wieczorowi
ten zapala na ulicach Latarnie
i ciekawie się po mieście rozgląda
Latarnie udekorowane światłami
cóż to gdy jedna z nich nie świeci
- co jest z nią? - pytają szeptem inne
zdziwione patrząc ciekawie po sobie
smutna latarnia spuściła oczy
ze wstydem tylko westchnęła
milcząc znosiła swoją niedolę
miała jeszcze na światło nadzieję
tymczasem wokół niej Wiatr szalał
z niecierpliwością wypatrywał
- Z kim tu się pod nią umówił?
inne Latarnie tego nie wiedziały
po chwili rozległa się miła Woń
która swój wachlarz roztaczała
Wiatr rozwiewał je wokoło
przy tym jak mało kto szalał
nagle Woń przylgnęła do niego
on oplótł ją czule całym sobą
i trwali razem miłośnie złączeni
a Latarnia oczy tylko zamknęła
w czekaniu cierpliwym stała
aż Wiatr i Woń już się rozstaną
oni jednak wymieniali całusy
czas i miejsce mając za nic
pewnego razu Latarnia dość miała
i gdy tylko wieczór nastawał
świeciła najmocniej jak tylko mogła
aby zniechęcić kochanków do niej
Woń pierwsza zauważyła zmianę
oznajmiła Wiatrowi że nie tutaj
polecieli więc szukać innej
i w parku znaleźli z ławeczką
tam też każdego wieczoru
spotykali się na amorach
zdradzał ich tylko zapach
który czule Woń roztaczała
przechodzący czuli jaśminy
potem róże lawendę i maciejkę
innym razem lilie i rumianki
potem wanilię i pomarańczę
11.08.2026 r. godz. 10:02
Elizabeth
