Dzień już odchodzi w pośpiechu
zmęczony ustępuje wieczorowi
ten zapala na ulicach Latarnie
i ciekawie się po mieście rozgląda
*
Latarnie udekorowane światłami
cóż to gdy jedna z nich nie świeci
- co jest z nią? - pytają szeptem inne
zdziwione patrząc ciekawie po sobie
*
smutna latarnia spuściła oczy
ze wstydem tylko westchnęła
milcząc znosiła swoją niedolę
miała jeszcze na światło nadzieję
*
tymczasem wokół niej Wiatr szalał
z niecierpliwością wypatrywał
- Z kim tu się pod nią umówił?
inne Latarnie tego nie wiedziały
*
po chwili rozległa się miła Woń
która swój wachlarz roztaczała
Wiatr rozwiewał je wokoło
przy tym jak mało kto szalał
*
nagle Woń przylgnęła do niego
on oplótł ją czule całym sobą
i trwali razem miłośnie złączeni
a Latarnia oczy tylko zamknęła
*
w czekaniu cierpliwym stała
aż Wiatr i Woń już się rozstaną
oni jednak wymieniali całusy
czas i miejsce mając za nic
*
pewnego razu Latarnia dość miała
i gdy tylko wieczór nastawał
świeciła najmocniej jak tylko mogła
aby zniechęcić kochanków do niej
*
Woń pierwsza zauważyła zmianę
oznajmiła Wiatrowi że nie tutaj
polecieli więc szukać innej
i w parku znaleźli z ławeczką
*
tam też każdego wieczoru
spotykali się na amorach
zdradzał ich tylko zapach
który czule Woń roztaczała
*
przechodzący czuli jaśminy
potem róże lawendę i maciejkę
innym razem lilie i rumianki
potem wanilię i pomarańczę
*
11.08.2026 r. godz. 10:02
Elizabeth
