Cierpią ciała w które rzuca się słowami .
Cierpi umysł tworzący myśli jednego powiązania ,
przetwarzając je co chwilę.
Pęka serce trafione kulą czynów tej drugiej połowy .
Niby najważniejszej ,a jednak kłamliwej .
Łzy lecą tak bezwiednie ,z przyzwyczajenia powtarzalnego .
Nie moc przychodzi z oczami wielkimi.
Lecz to tylko nasza wymówka braku walki o siebie.
Wszystko rozpada się na pół .
Oddziela się ciało ,wytwarza się ból.
Gdy jedna możliwa chwila trzymająca niekiedy nas
w silnym uścisku puszcza swe rączki .
My się lękamy , uciekając w odmęty fantazji.
Beznamiętną rozpacz bólu wtórnego ukrywam w pięści.
Przyjmuję pozę posągu ,bo tak prościej .
Zrzucam swą maskę zakładaną za każdy raz .
Teraz jestem szeptem .
Jutro będę każdym z was .
