Wczorajszy dzień minął bezpowrotnie.
Czas jak zawsze migał się od wyjaśnienia.
Po co tak pędzi i w zasadzie dokąd?
Czy ma konkretny w tym jakiś interes?
A tymczasem złota piękna jesień,
maluje liście na kolorowo drzewom,
a one majestatycznie potem spadają
i pod nimi kobierzec barwny ścielą.
W zapomnieniu jeszcze z wczoraj,
dzisiejszy dzień też powoli się kończy.
Jutro nowy i znów będzie tak samo,
a może inaczej bo mniej ma być słońca.
Jakże krótkie dni, a długie noce się wiją.
Co niby podczas nich ciekawego czynić?
Pisać wypada może o tym wiersze,
a potem z przyjemnością innych czytać?
Otulić się ciepłym kocem przy kominku,
obok na stoliku herbatka z cytrynką.
Cicha w tle relaksacyjna ulubiona muzyka,
w towarzystwie dwóch śpiących psiaków.
Jakaś Melancholia wpadła przypadkiem.
Chyba przez uchylone wcześniej okno
i ona zziębnięta może szuka ciepła.
„Choć kochana przytul się i odpocznij”
„Opowiesz mi o swoich przyjaciółkach,
jak z nimi spędzasz czas na rozmowach?
Czy tylko razem w ciszy milczycie sobie?
A może wspominacie ze zdjęć postaci?”
„Proszę, tu są pamiętniki ze strychu.
Pamiątki po prababci z innych czasów.
Przeczytaj jak kiedyś sobie radzono,
z pięknymi pełnymi uczuć melancholiami”
Znów noc nastała i czas na odpoczynek.
Melancholia zasnęła jak dziecko na kanapie.
Ja pójdę do siebie i jeszcze powspominam,
a potem, aby mieć piękne sny i ja zasnę.
30.10.2026 r. godz. 17:55
Elizabeth
