Na strychu starego rodzinnego domu
podczas deszczowych dni wakacji
znalazła stary pamiętnik wnuczka
i została tam z ciekawością na dłużej
usiadła w zakurzonym starym fotelu
w jego przepastności się rozgościła
poczuła niezwykłą aurę tajemnicy
więc stary pękaty zeszyt otworzyła
czuć było delikatny zapach lawendy
której gałązka przedzielała kartki
pożółkłe już z nieco rozmazanym
gdzie nie gdzie pismem starannym
jednak zainteresowała ją okładka
oklejona grubą ale delikatną koronką
lekko beżowe i brązowe plamy
jakiś niezwykły wzór tworzyły na niej
przewracała kartki nie śmiąc czytać
co kilka z nich znajdowała małe kwiatki
zasuszone cudeńka maleńkie bukieciki
pomyślała że ktoś je zrywał dla babci
z dziennika czuła ciepło wieczorów
kiedy to ona zapisywała z rumieńcem
swoje miłosne sekrety i tajemnice
mile wspomnienia czyjejś przysięgi
chociaż żywe kiedyś kolory znów żyły
za sprawą dotyku i emocji oddechu
wyczuwała że mimo kruchości przeszłości
czuła namiętności młodzieńcze babci
chowała wtedy w skrytości i ciszy obawy
niepewność tego co mogło się wydarzyć
oddając to wszystko pilnie dziennikowi
jak najlepszemu swojemu powiernikowi
na kartkach wymalowane słowem tańce
nieme otulenia ramion i delikatne pocałunki
jakby spłoszone płatki róż spadały im na usta
a w ich oczach radosne diamentowe błyski
oddech wtedy lata i gorącego wieczoru
zgasłymi już barwami starał się zachować
te piękne chwile od okrutnego zapomnienia
i może oszczędzić w pamiętniku od żalu
tak przetrwała w nim niewinna miłość
co jeszcze nie wzeszła jak kwiat latem
a już odeszła z końcem babci wakacji
by pozostać wspomnieniem na wieki
zamknęła zeszyt czułym dotykiem
jakby z szacunkiem i z wdzięcznością
nie czuła się jeszcze na lekturę gotowa
aby przeczytać w dzienniku tam wiersze.
23.07.2026 r. godz. 11:35
Elizabeth
