Gdzieś tam pomiędzy jawą
a snu niewidzialną zasłoną
tam gdzie fantazji jest kraina
tam też czekała na niego
rybaka akwariowego
pewna piękna dziewczyna
Ona dzielna jakby się wydawało
walcząca z wiatru wichrami
marząca w niebiosach chmur białych
wysoko ponad innych głowami
On nie mniej dzielny
w biznesach swoich osadzony
pieczę trzymał ochoczo
i za nim to wszelkie sukcesów
wielkie wizje wolno kroczą
Wtedy mniej więcej łaskawy los
ich ku sobie skłonił w znajomości
ciekawych zawsze wspólnych
porozumień wielu miłych zawiłości
Nad czasu powszechnym przemijania
nie myśląc w zasadzie o nim wcale
słów słodkich mrowia nie żałując
wzajemnie czasem oddawali się sobie
w ogromnych chęciach zapale
Czasem tylko nie bacząc zanadto
na wolności braku
zapominali się też w sobie
w zmysłowych rozkoszach słów
ich w mowie nie chowając ciemnicy
Ona niezmiennie szczerze wpatrzona
w jego głębinę duszy granie
i jego magii gdzieś po kniei lasów
nie lasów i na łanach zbóż kochanie
Tym czasem tak jakoś ona
w tęczy barw cała odmieniona
w kwiatach braw zatopiona
po wsze czasy i wsze przestrzeni kniei
z ich znajomości zadowolona
W zaroście jego czerni brody
skrywa on w tajemnicy czerwieni ust
dla niej tylko maleńką drobinę
kiedyś chcąc utulić niewieści kibić
ową zmyślną ku słowom dziewczynę
W przychylności czasu nie może
już mu spojrzenia odmówić rozmarzona
przyjaźnią tą szczególną w punkcie zero
skutecznie już była mu naznaczona
Ujęcie uroczyste więc jej dłoni
czyni w jego dłoniach
tej energii kulę światła białego
w porywie uczuć dwoje dusz
jako przeznaczenia nawet może
samego Płonienia Bliźniaczego
Tak zatem właśnie dwu-miesięcznica
o to dziś się stała mimo woli
czas niech więc płynie im już tylko
słodko miło i raczej tylko powoli
Wdzięczna dzisiaj ona pięknie
za wsze chwile na rozmów niwie spędzone
te i za kolejne jeśli będzie taka wola
również i one cudownie były skradzione
26.12.2016 r. godz. 20:45
Elizabeth
