Siedziałam zawszę obok, gdy twoje smutki krzyczały.
Pozwalałam tym łzą opaść głośno.
Klękałam na jedno kolano by oglądać twoje rozterki z bliska.
Nie czułam wtedy nic poza gniewem wzbierającym się.
Patrzyłam w tą samą stronę, lecz często mrużyłam oczy.
Starałam się być spokojna kiedy upadałam.
Odtrącałam każdą pomocną dłoń.
Byłam ze wszystkim sama.
Ty zaś ukazywałaś się w snach.
Nic nie mówiłaś, przyjmowałaś to takim jakie jest.
Okrywałaś nasze łzy płaszczem fałszywych uśmiechów.
Napięte struny twoich wypowiedzi uderza rykoszetem.
Ranimy się wzajemnie.
Myśląc, iż to jedyna droga pojednania.
Nie czułość ma odpychała wszystko.
Waleczna strona wnętrza krytyki rośnie.
Patrzysz na mnie wciąż zawiedziona.
Nigdy nie prosiłaś mnie o pomoc ze swojego wnętrza.
Dlaczego?
Bo tak dobrze mnie znasz.
Moja upartość nabierała wodę w usta .
Topiąc cię w odmętach tych czynów.
Zmagałaś się sama z naszymi lękami.
Nosiłaś wszystkie cierpienia tak odważnie.
Dziś twój żal rozrywa serce.
Trąca mnie z łokcia tak silnie, że aż wychodzą sińce.
Nie uskarżam się na to.
Obejmuję każdą krzywdę odkładaną od tylu lat.
Robię to powoli i nie zgrabnie.
Wiotkie me ramiona uginane przez bagaż emocjonalny.
Zbyt liczne rany by ocalić mnie.
Spowiadam się tobie'' przyjaciółko'' ma.
Słyszysz mnie lecz sił brak, aby zmyć choćby jedną iskrę gniewu.
Nie winię cię, a dziękuję za czas który nam poświęcasz.
To moja wina, że mamy problem z emocjami.
Nauczyłam cię zamykać wszystko w szkarłatnej skrzynce.
Odkładać wszystkie trudności na półki, aby je kurz oblazł.
Myśląc, że to zniknie jak wyprzemy z podświadomości naszej.
A jedynie piętrzy się i przypomina o sobie kiedy uzna to za stosowne.
Pozbawiłam cię kochania siebie i innych.
To moja ziemska lekcja do odrobienia.
Spójrz proszę znów na mnie.
Daj uwagi kawałek swej.
Dziś potrzebuję obecności pierwiastka twojego .
Jestem egoistką zranioną tak bardzo ,że rozpadam się .
Świadomie wybrałam tą drogę „bohaterki '' nie dopuszczając twojego sprzeciwu .
Teraz błąkają się myśli niespokojne .
Sen zamiast być odpoczynkiem niesie ci piekło .
Niespokojne te ciało nie potrafi zwolnić.
Niszczy twe wnętrze, wydziela ból.
Wiem masz pretensję do mnie.
Przyjmuję to.
Nie pokochałam ciebie '' przyjaciółko'' ma .
Wybacz mi proszę moje skrzywienie miłości .
Przyjdź do mnie proszę i porozmawiaj ze mną .
Powiedz kim jestem bez ciebie .
Podaj mi rękę odtrącaną przez lata.
Jestem już gotowa pokochać siebie .
Nie ma mnie bez ciebie .
